Nasza historyjka z Pandory Stwórzmy opowiadanie!
#1
Napisano 22 sierpień 2010 - 22:22
Słońce wzeszło (jeżeli na Pandorzee tak to się odbywa). Zaczął się kolejny, zwykły dzień w deszczowym lesie klanu Na'vi. Jak każdego poranda, cały klan zebrał się w miejscu spotkań, aby odbyć swoją codzienną modlitwę. Zjedli wspólne śniadanie. Lecz po poranku zaczęły się dziać rzeczy niezwykłe, bowiem...
Napiszcie ciąg dalszy
#2
Napisano 23 sierpień 2010 - 14:28


#3
Napisano 23 sierpień 2010 - 22:30

"I guess it was never meant to be
But it's just something we have no control over and that's what destiny is
But no more worries, rest your head and go to sleep
Maybe one day we'll wake up and this will all just be a dream"
DeviantArt
Last.fm
#4
Napisano 24 sierpień 2010 - 22:59
Wróciwszy do domu, przekazała te informacje klanowi. Omaticaya natychmiast...
#5
Napisano 25 sierpień 2010 - 12:23


#6
Napisano 28 sierpień 2010 - 19:53
#7
Napisano 29 sierpień 2010 - 13:03
...tak więc zaczęło się wielkie oczekiwanie na wybrańca, tego, który zjednoczy klany i rozpocznie walkę w słusznej sprawie. Jednakże, okazało się, że na Pandorze znajdują się nie tylko Ludzie Nieba z RDA. Pewnego wieczoru, kiedy Olo`ektan był sam na wyższych partiach Drzewa Domowego, nagle przed nim, nie wiadomo skąd, pojawił się dziwny przybysz. Miał na sobie czarne, troszkę obcisłe ubranie, troszę podobne do takich, jakie noszą wojownicy Ludzi Nieba, a na głowie jakiś dziwny przyrząd, którego wódz nigdy wcześniej nie widział. Poza tym, na plecach i przy udzie miał broń długą i krótką podobną do broni Ludzi Nieba, tylko że obie były zakończone jakąś dziwną rurką. Olo`ektan, widząc go, w pierwszej chwili chciał sięgnąć po swój sztylet, ale obcy powstrzymał go gestem. Widać było, że nie przybył tu, żeby go zabić. Po dłuższej rozmowie człowiek w czerni powiedział mu, że na tej planecie jest jeszcze jedna frakcja oprócz RDA, mianowicie tzw. Cienie. Powiedział też, że jest w pewnym sensie liderem tej frakcji oraz, że chce mu pomóc w ataku na placówkę Ludzi Nieba. Wódz chciał zwołać radę, która by to uzgodniła, ale przybysz oznajmił, że istnienie Cieni musi pozostać w tajemnicy. Po dłuższym namyśle, Olo`ektan zgodził się, i zaprosił go na naradę sam na sam. Uzgodnili, że Cienie przeprowadzą najpierw cichy atak w nocy, żeby wyłączyć systemy bezpieczeństwa, a Olo`ektan wraz z jego wojownikami zaatakują w dzień, o świcie, żeby zupełnie zaskoczyć Ludzi Nieba. Wódz, podczas narady, powiedział mu, że nie mają szans bez Toruka Macto, który zjednoczyłby klany, lecz przybysz odpowiedział negatywnie. "Jeżeli nasza akcja dywersyjna się powiedzie, nie będzie już problemu z atakiem w dzień"- oznajmił. Cień wyznaczył też termin ataku- nim słońce wzejdzie 3 raz, Wódz zaatakuje bazę RDA. Po 2 dniach Olo`ektan zgromadził swoich najlepszych wojowników. Ci najpierw dziwili się, że wódz plemienia chce przeprowadzić atak bez wsparcia ze strony od tak dawna oczekiwanego Toruka Macto, i od innych klanów, ale zgodzili się zaatakować placówkę. W końcu, 3 dnia o świcie...
PS:Janika, nie pisz wątków tak trudnych do rozwinięcia, bo nieźle musiałem się nagłowić, żeby napisać cokolwiek


#8
Napisano 04 wrzesień 2010 - 20:23

Magia jest w opinii niektórych ucieleśnieniem Chaosu. Jest kluczem zdolnym otworzyć zakazane drzwi. Drzwi, za którymi czai się koszmar, zgroza i niewyobrażalna okropność, za którymi czyhają wrogie, destrukcyjne siły, moce czystego zła, mogące unicestwić nie tylko tego, kto drzwi te uchyli, ale i cały świat. A ponieważ nie brakuje takich, którzy przy owych drzwiach manipulują, kiedyś ktoś popełni błąd, a wówczas zagłada świata będzie przesądzona i nieuchronna. Magia jest zatem zemstą i orężem Chaosu. To, że po Koniunkcji Sfer ludzie nauczyli posługiwać się magią, jest przekleństwem i zgubą świata. Zgubą ludzkości. I tak jest. Ci, którzy uważają magię za Chaos, nie mylą się.
Yennefer z Vengerbergu do Ciri podczas nauki w Ellander.

Wszystkie prawa autorskie Avatar należą do 20th Century Fox